Nyungwe National Park, Rwanda, Afryka
15 stycznia 2021
MATABISHI

Matabishi - goryl z gór Wirunga

Zaadoptowałem symbolicznie goryla Matabishi. Co miesiąc przesyłam drobną kwotę do Wirunga. Aby pomóc. Aby za kilka miesięcy zastać moich przyjaciół - ludzi i zwierzęta - w zdrowiu i serdecznych jak zawsze. Pomyśl dokąd Ty chciałbyś pojechać po epidemii. Na pewno tam na Ciebie czekają. Ale czy dotrwają do Twojego przyjazdu?

Matabishi znaczy bonus

Rok 2013. Czerwiec. Zaalarmowani przez wieśniaków strażnicy parku Wirunga, w polu kukurydzy znajdują porzuconego goryla. Maluch mocno krwawi z ran na plecach, jest wycieńczony. Prawdopodobnie porzucili go kłusownicy, porywający małem goryle, by sprzedać je potem jako egzotyczną zabawkę. Strażnicy spędzili noc opiekując się małym gorylem na polu. Rano dotarli tam weterynarze, opatrzyli rany i przetransportowali malucha do Senkwekwe - jedynego na świecie sierocińca dla goryli. Mały szybko zdrowiał a goryle mieszkające w sierocińcu życzliwie przyjęły go do swojego grona. Do dziś nie udało się ustalić z jakiej rodziny goryli pochodzi - z żadnej ze znanych pracownikom parku rodziny nie zniknął mały samiec. Dlatego opiekunowie w Senkwekwe postanowili więc dać mu imię Matabishi, co w suahili znaczy bonus.

Rwanda, Afryka

Matabishi w 2013 roku (fot. Gorilla Doctors)

Senkwekwe

W 2007 roku na terenach południowego sektora paru narodowego Wirunga w DR Konga, toczyła się walka strażników parku z kłusownikami, najemnikami i uzbrojonymi bandami Hutu, kryjącymi się w lesie. Stawką było odzyskanie kontroli nad tą częścią parku i ratowanie zwierząt, w tym goryli, przed losem, który spotkał rodzinę goryli prowadzoną przez silverbacka o imieniu Senkwekwe. Strażnicy znaleźli ich ciała w czasie patrolu. Nad martwą matką, leżącą w głębokiej trawie, płakała mała Ndakazi. Podobną historię ma za sobą Ndeze. Obie trafiły pod opiekę strażników i były pierwszymi mieszkankami ośrodka dla osieroconych goryli - Senkwekwe.Od 2008 roku nie strażnicy panują nad sektorem parku, w którym żyją goryle. Jednak do ośrodka przybywali nowi pensjonariusze - Maisha, Matabishi czy w końcu Mazuka, którą znaleziono uwięzioną od paru dni we wnykach.

Goryle górskie

Chociaż wciąż znajdują się na liście gatunków zagrożonych, to być może są jedyną grupą zwierząt w tym gronie, których liczba na świecie rośnie. Na początku lat 80-tych ubiegłego wieku doliczono się zaledwie dwustu goryli, żyjących w górach Wirunga (pogranicze DR Konga i Rwandy) i w pobliskim Bwindi (Uganda). Dziś ich populacja przekracza 1 000 osobników. Jedna trzecia z nich żyje w kongijskim parku Wirunga.To na pewno wielki sukces. Sukces ludzi, którzy z wielkim poświęceniem walczyli o ochronę goryli. Ludzi jak Dian Fossey, jak Emmanuele de Merode, dyrektor parku, czy też strażnicy i tropiciele pracujący na codzień w parku. Kto był na trekingu do goryli z pewnością zauważył z jaką miłością patrzą na swoich podopiecznych.

Adoptuj goryla

Matabishi jest dziś niemal dorosłym gorylem. Jak i pozostali mieszkańcy Senkwekwe bardzo zżył się ze swoimi opiekunami. Jest wrażliwy, zabawny i bardzo inteligentny. Powoli dorasta do roli, którą wyznaczyła mu przyroda - ogromnego (200 kg) silverbacka - przywódcy rodziny.

Goryl górski w Górach Wirunga

Empatia. Matabishi dzieli smutek swojego opiekuna. 

Jeżdżąc po świecie widzimy jak krucha jest w przyroda w zetknięciu z człowiekiem. Zdajemy sobie sprawę, ile szkody może wyrządzić każdy z nas. Staramy się nie zostawiać śladów, by wkrótce tu wrócić i cieszyć się nienaruszoną naturą. I by cieszyły się nią nasze dzieci.Dzisiaj to jednak nie wystarcza. Epidemia zburzyła pewną symbiozę turystyki i parków narodowych. My, turyści, żyjemy podróżujemy i napełniamy swoje życia naturą. Parki narodowe mogą dbać o przyrodę dzięki nam. Dziś nie jeździmy. Dziś po prostu tęsknimy za podróżami. Parki zaś umierają bez środków na działanie. Jeśli chcemy za kilka miesięcy ruszyć w podróż, zadbaj dziś, zdalnie, o miejsca, do których się wybieramy.
Zaadoptuj goryla. Lub jakiekolwiek inne zwierze. Kup koszulkę, kubek, plakat czy choćby długopisy sprzedawane przez parki narodowe. Lub po prostu prześlij pieniądze. Nie potrzeba wiele. Ile możesz. Ale zrób to, by mieć dokąd jeździć.

Za kilka miesięcy pojedziemy do Wirunga. Raz i drugi. Chciałbym odwiedzić tamtejsze goryle i zastać je wszystkie. Zdrowe i beztroskie jak zawsze. Chciałbym patrzeć jak turyści z niedowierzaniem, szczęśliwi jak dzieci, obserwują zachowania, gesty, zabawy czy nawet miny goryli, tak przypominające... nas. To w końcu nasi kuzyni. Nasza rodzina. Jak wszystkie inne zwierzęta na tej planecie.

Virunga Shop